niedziela, 9 października 2016

Notting Hill

Po wielu żmudnych godzinach przeglądania, wybierania, segregowania i obróbki zdjęć, mam w końcu przyjemność zaprosić Was na krótką wycieczkę po Londynie. Postanowiłam nie zamęczać Was długimi opisami czy wylewnymi notkami podczas tych kilku fotorelacji - niech zdjęcia mówią za mnie. Zacznę od perełki. Od miejsca, do którego powrót śnił mi się przez ostatnie 6 lat. Portobello Road na Notting Hill. Miejsce pełne antyków, antykwariatów (!!!), sukienek vintage, winyli, pięknych mebli, zegarków, zabytkowych luster, kwiatów zawijanych w gazety, kawiarenek i przede wszystkim, pięknych drzwi. Czyli krótko mówiąc (pisząc), moje miejsce na ziemi. Idealne w swojej prostocie. Klimatyczne, kolorowe, z charakterystycznym zapachem dawnych lat. Z moim uroczym plecakiem, zwiewną sukienką (pogoda była wspaniała!) i aparatem przewieszonym przez ramię, wędrowałam i chłonęłam całą sobą wszystkie wrażenia.


Przyznam szczerze, że na początku troszkę się zgubiłam, lecz gdy już ujrzałam tą zapamiętaną uliczkę sprzed sześciu lat, prawie pisnęłam ze szczęścia.


W tym sklepie mają najpiękniejsze tabliczki, tablice i pocztówki.


A na Portobello Road mają najpiękniejsze posiadłości. 


Spójrzcie tylko na te kolory!


Ten sklep z antykami zapamiętałam chyba najlepiej. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych w całym Londynie. Takich rzeczy nie znajdziecie byle gdzie.


To chyba moje...





Ja już wiem gdzie będę urządzać swój przyszły dom - w Ikei i Alice's!



"Z drzewa koń na..."



Kolejna magiczna rzecz na Portobello Road - witryny sklepów.


Sklep dla prawdziwych gentlemanów.


Słynny Allsaints, którego główną (i tak naprawdę jedyną) dekoracją, są maszyny do szycia w imponujących ilościach. 





Kawiarenki, lodziarnie, babeczki, naleśniki, ciasteczka - dobrze, że portfel zakopałam głęboko w plecaku.




Ta biała kiecka będzie za mną chodzić przez jakąś dekadę.


Najpiękniejsze i najlepiej pachnące kwiaty kupicie własnie tutaj.


Udało mi się złapać słynny londyński autobus. Na szczęście nie musiałam za nim biec.


Portobello Road to także dobra kuchnia i mnóstwo pięknych restauracji.


A gdzieś tu będę sobie mieszkać.


Albo nie, tutaj!



Gdybym tylko syna miała...

















A na koniec fetysz każdego mieszkańca Notting Hill. Kolorowe drzwi. 


Całe szczęście, ze tamtejsi ludzie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś stale fotografuje ich mieszkania.


Musicie przyznać, że wspaniale łączą oni kolory.


Posiadam również wersję tego zdjęcia bez przechodzącej, eleganckiej pani, jednakże wyglądała ona w moich oczach bardzo 'londyńsko' i musiała się tu koniecznie znaleźć.




fot. ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz