Pogoda za oknem bardzo w kratkę, więc Klaus przewraca się jedynie z boku na bok, pozostawiając mi coraz mniej przestrzeni na łóżku. Powszechnie wiadomym jest, że zwierzęta upodabniają się do swoich właścicieli, więc dla odmiany, dziś to ja postanowiłam wziąć przykład z mojego kota i potowarzyszyć mu w tym paskudnym lenistwie. Jednak aby nie wyjść na kompletnego lenia i darmozjada, postanowiłam nadrobić kilka informacji odnośnie kończącego się już miesiąca. Informacji, którymi z uwagi na sesję nie miałam czasu się z Wami podzielić.
♥ Zaangażowałam się ostatnio w mały Facebookowy projekt, promujący listy pisane w XXI wieku, gdzie, umówmy się, prawie nikt już tego typu listów nie wysyła. Dziś otrzymałam swój pierwszy list i jestem bardziej niż zachwycona. Zgodziłam się na korespondencję w języku angielskim gdyż niestety, na studiach mój poziom mógł nieco osłabnąć z uwagi na to, iż uczę się obecnie tylko języków słowiańskich. Zawsze to przecież jakiś sposób na przypomnienie sobie chociażby podstaw. Jeżeli zależy Wam na korespondencji w innym języku obcym, na pewno znajdzie się przynajmniej jeden chętny. Polecam nie tylko romantycznym duszom, wyrwanym ze świata powieści Jane Austin. To przede wszystkim szansa na zawarcie nowych i (kto wie) trwałych znajomości na całym świecie.
♥ Podczas pobytu na śląsku Nina przewlokła mnie przez wszystkie wydarzenia kulturowe, które przyszły jej do głowy. Pomimo mojej niechęci do tłoku, hałasu i braku czystych toalet, świetnie bawiłyśmy się na Festiwalu Kolorów w Katowicach. Otwartość ludzi była rozbrajająca i całe szczęście, całej zabawie nie towarzyszyła muzyka techno (za którą również nie przepadam), tylko piosenki lokalnych zespołów, niektórych wartych zapamiętania.
♥ W poniedziałek po festiwalu (już bardziej chętnie) dałam się wyciągnąć na koncert Janusza Radka, którego do tamtej pory kojarzyłam jedynie z piosenek Piotra Rubika (których jestem fanką!). Nie napiszę znów, że się zakochałam, bo zaczynam nadużywać tego wyznania, ale okłamię Was okropnie jeśli napiszę, że nie wyszłam z sali o miękkich nogach i ze szklanymi oczami. Nie będę wydłużać tekstu epitetami typu wybitny, wspaniały, czarujący (choć to wszystko prawda), bo jedyną radą na to, abyście zrozumieli co tak naprawdę mam na myśli, jest zarezerwowanie biletu na najbliższy koncert. Albo chociaż przesłuchanie jego najnowszej płyty. Ok, niech będzie jakakolwiek płyta. Odsyłam Was do youtuba i mocno polecam.
Kota również każdemu polecam. Przy kocie nie można mieć wyrzutów sumienia, że przeleżało się pół dnia w łóżku. W końcu jak on może, to mnie też się przecież należy. Wracam do tulenia Klausa, a Wam zostawiam trochę inspiracji.
źródło: we♥it





































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz