czwartek, 23 czerwca 2016

Timeless

Być może już kiedyś Wam o tym wspominałam, ale jestem osobą, która nie cierpi zmian. Prawda jest taka, że właściwie to się ich trochę obawiam. Mam za to słabość do wszystkiego co stałe i niezmienne. Stąd moje dzisiejsze pytanie: Co Waszym zdaniem jest ponadczasowe? Książki. One na pewno. Mogłabym tysiąc razy wracać do tych ulubionych. Muzyka? Tylko w przypadku nielicznych. Za dziesięć lat nikt nie zapamięta kogoś takiego jak JB, podczas gdy Queen i Freddie Mercury będą wieczni. Sukienka, którą noszę na zdjęciach jest ponadczasowa. Kupiłam ją ponad sześć lat temu i choć mama nie raz nie dwa prosiła, abym się jej w końcu pozbyła, chyba nigdy się na to nie zdobędę. Myślałabym, że przyjaźnie również są ponadczasowe, a przekonuję się z każdym rokiem, że przetrwają tylko te prawdziwe. Skapitulować potrafią nawet te wieloletnie, a sukienka po tej samej ilości lat nadal trwa i nic nie wskazuje na to jakoby miała się poddać (no chyba, że przytyję). Dziś nawet związki mają swoją datę ważności, a przecież gdyby Romeo i Julia wiedzieli, że ich związek dobiegnie kiedyś końca, nie fatygowaliby się z tymi wszystkimi planami i intrygami, a w rezultacie nie doszłoby do śmierci kilku osób, w tym ich samych. Choć może nie warto porównywać dzisiejszych związków do tego, co Szekspir miał wtedy na myśli. Inne czasy, inne zwyczaje, zupełnie inni ludzie. Nina podpowiada, że gdy chodzi o relacje między ludźmi, ponadczasowe są kwiaty i słowa wypowiadane szeptem. Zdjęcia. Czy nie robimy ich po to, aby chwile stały się ponadczasowe? Uważam, że definicją ponadczasowości, jest po prostu to, do czego w każdej chwili możemy wrócić. Ponadczasowy jest przyjaciel, do którego możemy napisać po miesiącach braku kontaktu, a on wciąż będzie dla Nas i przy Nas. Książki i płyty, które kurzą się czwarty już rok z kolei na półce, ale w każdej chwili możemy po nie sięgnąć i poznać od nowa. Sukienka, ukryta gdzieś w pudle, która pomimo upływu lat, wciąż pasuje na nas jak ulał i znów sprawia, że czujemy się wyjątkowo. Pomimo wycinki kilku drzew (w tym ogromnej czereśni) ponadczasowym miejscem jest też ogród mojej babci, w którym jako dziecko plotłam z prababcią wianki ze stokrotek. Ogród się zmienił i ja też, ale mimo to, wciąż zasługuje na to, by się tu znaleźć.
Większość zdjęć wyszło koszmarnie prześwietlonych, ale wciąż mają w sobie jakiś urok. Może to zasługa sukienki, może ogrodu babci, a może po prostu Nina potrafi.

EDIT: Wszystkiego co najwspanialsze, dla najwspanialszego z tatusiów ♥

















Trawa nie jest wygodnym miejscem do czytania. Mrówki, twardo i kłuje. Nie polecam.






Wciąż nie mogłam się zdecydować czy wolę kok, czy rozpuszczone.


Zadecydowałam natomiast, o przywłaszczeniu sobie Ninowego sweterka. 




sweater STRADIVARIUS | dress PROMOD | rings H&M
fot. Nina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz