niedziela, 29 listopada 2015

Artystki ze spalonego teatru

Ten post powstał spontanicznie i nie był ani trochę planowany.
W mojej rodzinie, znaczna większość osób jest (lub była) uzdolniona artystycznie, w mniejszym bądź większym stopniu. Tu ktoś tańczy, tam ktoś maluje a jeszcze ktoś inny śpiewa i gra na gitarze, Do dziś pamiętam moje dziecięce eskapady na strych i znaleziska pod postacią pięknych obrazów i rysunków wykonanych przez moją mamę. Nina, moja kuzynka, nosi w sobie tak duże pokłady artystycznej energii, że zwykłe kartki papieru już jej nie wystarczają. Zaczęła więc malować po ścinach, a ponieważ w jej pokoju szykuje się generalny remont, nie musi się ani trochę w tym ograniczać. Żeby pokonać jesienną chandrę, wyciągnęłyśmy pędzle, farby i postanowiłyśmy pobawić się trochę kolorami. Nina zażyczyła sobie mieć totem, więc spędziłyśmy 4 godziny przyklejone do ściany. Proszę bez krytyki, należę do tych mniej uzdolnionych.



'Robisz baletnicę?' ... Jestem zbyt przewidywalna.









Inne stwory z Ninowego pokoju.





Połowa za nami.


Lisek co prawda wygląda jakby wypił o jednego za dużo, ale nikt nie jest przecież idealny.

8 komentarzy:

  1. Haha, lisek? Królik chyba pił z nim ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie jesteśmy w stanie potwierdzić, z jakiej używki skorzystał zajączek ;)

      Usuń
    2. Zajączkowi dobrze z oczu patrzy ;)

      Usuń
  2. Łał *.* piękne rysunki :* zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kreatywnych ludzi! Zapraszam do nas www.dazzlingbookofstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Harry w tle, minimalizm blogowy i malowidła - tak, to mnie przekonało, żeby zostać tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń