Powszechnie wiadomym jest, że studentom, z uwagi na ich ciężką harówkę w czasie trwania sesji, przysługują nie dwa, ale trzy miesiące wakacji (muszą przecież jakoś dojść do siebie). Pozwala nam to mieć wrażenie jakoby lato postanowiło się naglę rozciągnąć i pobyć z nami troszkę dłużej. Na sezon jesienny przestawiam się więc z reguły dopiero w październiku, pomimo tego, iż z każdej strony jestem atakowana jesiennymi kolekcjami, dyniową latte, czy pomysłami na halloweenowy strój (w tym roku szał wyłącznie na Harley Quinn). W zmianę sezonu jeszcze trudniej je mi uwierzyć patrząc przez okno, za którym, pomimo chłodnego wiatru, wciąż świeci słońce. Wydaje mi się, że snapy przychodzące do mnie z mokrego od deszczu Wrocławia, czy pochmurnej Warszawy pochodzą wręcz z innego wymiaru. Wczoraj jednakże, idąc na przystanek autobusowy, zobaczyłam dzieci zbierające kasztany. No i jesień oficjalnie nadeszła. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w Londynie i Warszawie, choćby jedynie na czas mojego pobytu, pogoda będzie bardziej letnia niż jesienna. Bo nie spakowałam parasolki. Ani przeciwwiatrówki. W zasadzie to spakowałam same kiecki.
Moich zdjęć było ostatnio aż do przesady, czas na trochę inspiracji. Czym dla mnie jest jesień? Rumiankiem z miodem, świeżą pościelą, gigantycznym misiem, ciepłą skarpetką (najlepiej parą), płaszczem po mamie, którego nie chcę wyrzucić choć jest już stary i znoszony, moim kotem mruczącym obok mnie w łóżku, stosem książek z antykwariatu, swetrem wygrzebanym z pudła 'zimowe'. Kolejnym odcinkiem 'Seksu..', ciepłym kocem z Ikei, kręconymi od wilgoci włosami, zapomnianą z domu parasolką, mokrą ulicą. No i romantyczką. Jesień jest przecież bardzo romantyczna.

































The post is so great! I love it so much:)
OdpowiedzUsuńHave a nice day!
irenethayer.com
Thank You for visiting my blog! I'm very happy that you like it :) Have a great day too!
Usuń