sobota, 4 czerwca 2016

Fotografia


Znacie może ten wiersz pod tytułem Fotografia?

"Gdy się miało szczęście, które się nie trafia: Czyjeś ciało i ziemię całą.
A zostanie tylko fotografia, to - to jest bardzo mało."

To jeden z utworów, który zapadł mi szczególnie w pamięć choć, jak sami widzicie, jest bardzo krótki. Znalazłam go w jednej z tych malutkich książeczek z poezją, zakoszonych z naszej domowej biblioteczki podczas przeprowadzki na studia. Mama ponoć też czytała na studiach poezję. Wracając jednak do tytułu wiersza, to właśnie coś na temat fotografii chciałabym Wam dziś napisać. W zasadzie będzie to przypominać scenariusz do romantycznego filmu lub fragment książki o miłości, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że nie będzie to wcale fikcja literacka. Wyobraźcie sobie, że kilkadziesiąt lat temu, w nie tak dużym mieście na Śląsku, pewien młodzieniec przechodził obok pracowni fotograficznej. Kojarzycie zapewne, jak wyglądają takie miejsca? Na zewnątrz są wystawione najlepsze zdjęcia, aby zachęcić potencjalnych klientów do skorzystania z usług danego fotografa. Na wystawie widniało zdjęcie młodej, bardzo urodziwej kobiety. I nie wiadomo czy owego młodzieńca piorun trafił, czy jakiś inny znak z nieba, ale z miejsca się w niej zakochał. W czasach bez internetu i telefonów mądrzejszych od ludzi, jak wyobrażacie sobie odnalezienie kogoś takiego? Młodzieniec szukał i szukał - pytał, jeździł, pukał do drzwi. Chociaż dziewczyna pochodziła z innego miasta, jego poszukiwania zakończyły się ostatecznie sukcesem. Całe szczęście, bo gdyby mu się nie powiodło, nie byłoby mnie tu, aby opowiedzieć Wam tą historię. Swoją drogą, spróbujcie sobie wyobrazić całą tę sytuację z punktu widzenia dziewczyny: Zwyczajny dzień, pomagasz mamie w kuchni i nagle ktoś kompletnie nieznajomy, puka do Twoich drzwi aby oznajmić Ci, że jest w Tobie zakochany. Dziś pomyślelibyśmy: 'no wariat jakiś', ale ona postanowiła wyjść za niego za mąż.

Obecnie ludzie także zakochują się w fotografiach. Na Tinderze albo Instagramie. Poprzez fotografie mam oczywiście na myśli selfie w skąpych bikini, albo te, z napiętymi mięśniami przed lustrem na siłce. Gdy już dochodzi to spotkania twarzą w twarz, okazuje się, że z miłością bardzo niewiele miało to tak naprawdę wspólnego. Dobrze było kochać w czasach, gdy ludziom na miłości zależało. Gdy zdolni byli do poświęceń. Teraz rzuca się w powietrze proste, aczkolwiek popularne słowa 'nie ta, to następna'. Kto wskoczy w pociąg, aby zobaczyć twarz ukochanego, czy napisze długi  list (dajcie spokój, e-maile?) dziś może zostać nazwany co najwyżej wariatem, nie romantykiem. No więc...
Jak wierzyć w miłość w XXI wieku? (O proszę, mam już tytuł na ewentualną książkę)


Dokładnie to samo zdjęcie, w którym zakochał się młodzieniec z opowieści. Moja ukochana prababcia Helena.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz