Życie w wielkim mieście znów dało mi się porządnie we znaki (skończyło się jedzenie), więc musiałam spakować walizki i z białą flagą w dłoni uciec na Śląsk, prostu do babcinego, ciepłego domu. I tak pewnego wieczoru, przy winie, zgadało nam się z ciotką o przyszłości i marzeniach. Ciocia od dwudziestu lat marzy o Australii. Nina marzy o motorze, nieśmiertelnej śwince morskiej i o tym, by zaszyć się kiedyś gdzieś w Kenii u Masajów i za jedyne zmartwienie mieć to, czy następnego dnia spadnie deszcz. Do wujka na urazówkę trafiła starsza pani, której całe życie marzył się wyjazd na narty w Alpy. I całe życie na to odkładała, ale zawsze wypadało coś ważniejszego - dzieci, wnuki, śluby, choroby. Udało jej się wyjechać dopiero po ukończeniu 60 lat i niestety jej wymarzona wycieczka zakończyła się wcześniej przez nieszczęśliwy wypadek na nartach. Ale jaka ona była szczęśliwa na tej urazówce! Że była, że widziała i, że znów kiedyś pojedzie. Oczywistym jest więc, że zaczęłam rozmyślać o własnych marzeniach. Od 13 roku życia marzę o Paryżu. Kupowałam dodatki podróżnicze dołączane do Gazety Wyborczej i obsesyjnie kolekcjonowałam każdą durnostojkę z wizerunkiem wierzy Eiffla. Do dziś nie pojechałam. Marzy mi się Titanic. Nie wyjaśnię Wam tego, po prostu marzę o Titanicu. Nie ma to żadnego związku z Leonardo Dicaprio czy słynnym My heart will go on... Marzy mi się taniec. Taniec i Nowy Jork. Albo taniec w Nowym Jorku? Marzą mi się niebieskie dachy, antykwariaty i baletnice. Żeby mieć dla samej siebie więcej czasu, jakieś nowe tatuaże i żeby nie musieć się kiedyś martwić o pieniądze. Rozbiegane mam trochę te marzenia. Bo tu mi się marzą dalekie światy i podróże, a tu mały domek i trójka dzieci. I mąż, co mnie będzie jakoś znosił. Ciocia powiedziała, że głupie są te moje marzenia.
Żeby nie było pusto dołączam do posta dosłownie kilka Ninowych pstryknięć.
coat vintage | sweater C&A | scarf C&A | dress H&M | shoes CCC | bag ZARA
fot. Nina
Kochana, żadne marzenia nie są głupie :* mi się marzy cukiernia i domek z kominkiem i starość z Kamilem ♡
OdpowiedzUsuńto ja marzę, żeby Ci się spełniło <3
UsuńI Tobie też ♡
UsuńI Tobie też ♡
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA mi się marzą podróże, własna kawiarenka z tartami, stworzenie któregoś wiedźmina i dwójka dzieci. Też się nie da wszystkiego na raz, ale marzenia chyba nie są od tego żeby je wszystkie na raz spełnić, tylko żeby o nich myśleć i marzyć!
OdpowiedzUsuńDobrze, że mamy jeszcze mnóstwo czasu na spełnianie tych naszych marzeń :))
UsuńOdkąd przeczytałam pierwszą cześć Harrego Pottera marzy mi się Londyn to marzenie się nie zmieniło do dziś. Zazdroszczę ludziom, którzy stawiają cel i go realizują, ja zawsze się zastanawiam "czy aby na pewno?" albo "może to jeszcze odłożę?" w rezultacie nic z tego nie wychodz
OdpowiedzUsuńLondyn szczerze polecam, to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi :) Mam ten sam problem co Ty, ale wmawiam sobie, że jak tylko pogoda się poprawi to zyskam nową motywację :)
Usuń